Thursday, February 21, 2013

World Press Photo

   Nie milkną echa tegorocznego werdyktu jury, więc i mnie przycisnęło, żeby napisać. Zwłaszcza, że nie chcę, żebyście pomyśleli, że jednak porzuciłam pomysł pisania tego bloga. Wręcz przeciwnie. Niedługo się na serio rozkręcę :)
   Byłam wtedy w liceum, mieszkałam zupełnie gdzie indziej, a do Warszawy wybrałam się w związku z pewnym szkolnym projektem. I przy okazji weszliśmy do Zachęty. O ile dobrze pamiętam, był to 2003 rok i... akurat trwała tam wystawa WPP..... Trudno mi opisać, jakie uczucia mi wtedy towarzyszyły. Najpierw chyba wielkie zaskoczenie. Odkrycie, że istnieje TAKA fotografia. Że dzięki tej fotografii mogę się dowiedzieć tyle o świecie. I dzięki podpisom, naturalnie, także. Praktycznie nie korzystałam wtedy jeszcze z internetu. Czasem zerknęłam do jakiejś gazety codziennej, ale nigdy tych fotografii nie było tam zbyt wiele i nie wywołały na mnie takiego wrażenia. Aż tu nagle... wielkie odkrycie. Całego nowego kosmosu. Naturalnie, moje młodziutkie, wrażliwe serce było poruszone. Zaczynałam się już interesować wieloma sprawami wtedy, byłam wolontariuszką, harcerką, aktywistką Klubu Gaja. Jednak poruszenie, to nie odrzucenie. Mimo wszystko, doceniłam informacyjną wartość tych fotografii i do dziś tak jest. Byłam do tego stopnia zafascynowana, że w księgarni Zachęty kupiłam album WPP, ale... z poprzedniego roku. Żeby poznać jeszcze więcej ciekawych zdjęć. Poszedł na to niemalże cały mój budżet tamtej wycieczki :)
No ale musiało upłynąć jeszcze wieeeeele wody w Wiśle, zanim trafiłam do Warszawy na stałe i (jeszcze później) zaczęłam studiować fotografię (mając już za sobą studia filologii angielskiej). Czy tamta wystawa WPP była do tego przyczynkiem? Na pewno, choć nie jedynym. Poza tym, może musiałam do tych studiów dojrzeć :)

No comments:

Post a Comment